Zastanówmy się nad tym, co ma w głowie mężczyzna i kobieta w ramach łączących ich relacji. Zastanówmy się jak zgodne jest to z naszym doświadczeniem i jak zgodne jest to z tym jak wyobrażamy to sobie mając na uwadze proces ewolucji człowieka. Zacznijmy od fizycznego pociągu jednego i drugiego.

* pragnienie mężczyzny
Największą przyjemnością mężczyzny jest posiąść na własność atrakcyjną kobietę. A najlepiej – jeżeli to możliwe – więcej niż jedną taką i tkwić cały czas w przeczuciu, że są mu one wszystkie lojalne i należycie wychowują jego potomstwo. Im zamożniejszy mężczyzna, tym z większym rozmachem skłonny jest wdrażać taki plan w życie. To właśnie ten popęd i możliwość, którą dzięki statusowi społecznemu uzyskał, jest przyczyną, dlaczego w ogóle zapragnął być bogaty.

* pragnienie kobiety
Kobieta, mając na uwadze wychowanie dziecka kieruje się przede wszystkim bezpieczeństwem. Na uwadze ma więc nie tylko uchodzące za stabilne, dobrze płatne zawody mężczyzny jak lekarz czy prawnik, ale też ambitnych młodych przedsiębiorców czy nawet przestępców, którzy to może nie gwarantują stałego comiesięcznego przypływu środków, ale są w stanie zarobić raz a dobrze. Podobają się więc kobietom ryzykanci i ci, którzy celują w to, czego one potrzebują – dostatnie życie umożliwiające niezakłócone wychowanie potomstwa.

„Kobiety wolą być czwartą żoną prawdziwego mężczyzny niż żoną fajtłapy.”

Janusz Korwin-Mikke

Jedziesz ulicą i widzisz tych wszystkich zachowawczo ukierunkowanych na życie facetów. Za wszelką cenę unikają oni przejeżdżania na czerwonym świetle, starają się jeździć nie przekraczając dozwolonej prędkości. A ty się spieszysz i zastanawiasz się, ile oni mogliby zrobić więcej rzeczy, gdyby mieli więcej odwagi. Wszędzie oni wyłącznie chodzą, chociaż mogliby biec. Wieczorami oglądają mecz w TV, kiedy ty pracujesz, zajmujesz się kobietami, dziećmi.
Zastanawiasz się, dlaczego oni i ty masz mieć wyłącznie jedną kobietę, skoro czas, który oni zwyczajnie marnują, ty po prostu mógłbyś rozporządzać na uszczęśliwienie innej – kolejnej kobiety.

Kobiety instynktownie dostrzegają takich mężczyzn. Tych, którzy na poważnie traktują potrzeby kobiety i zwyczajnie to oni je pociągają. Facet, który ciężko pracuje w obiektywny sposób traktuje kobiety poważnie. W przeciwieństwie do tego, który się leni, który myśli wyłącznie o sobie. Dodatkowym potwierdzeniem takiego ustalenia uwagi kobiety jest to, że tak samo postrzegają tego mężczyznę inne kobiety. Że ma powodzenie.
Wydaje się więc, że mamy idealny model rodziny, w której silni, potrafiący przedkładać dobro długofalowe ponad mniejszą natychmiastową przyjemność mężczyźni podporządkowują sobie więcej kobiet, a ci, którzy są mniej do tego zdeterminowani, myślący wyłącznie o własnych chwilowych przyjemnościach, nie posiadają kobiety w ogóle. Kobieta w ciąży może być wyłącznie z jednym mężczyzną. Opłaca się jej do wszystkich ciąż wybrać tego najprężniejszego. Mężczyzna jeżeli tylko tego bardzo chce jest w stanie roztoczyć opiekę na kilkoma takimi kobietami jednocześnie poświęcając uwagę na je wszystkie oraz dzieci. Może on każdego dnia tygodnia poświęcać się innej rodzinie. Może też próbować stworzyć ognisko domowe z paroma kobietami naraz. Z punktu widzenia ewolucyjnego wydaje się to do utrzymania.

Człowiek posiada jednak jeszcze jedną przypadłość, która rujnuje tak opisany wzorzec oparty 1:1 na popędach.

Zakochanie się

Czujemy popęd seksualny do osób, że którymi według naszych mniemań sprawnie wychowamy potomstwo. Kobieta upodoba sobie znanego odnoszącego sukcesy opiekuńczego jednocześnie w stosunku do kobiet przedsiębiorcę. Czy kogoś, kogo uzna ze „przystojnego”. To jest, którego rysy twarzy kojarzą jej się z tymi cechami, których pragnie. Zaobserwowała już takie rysy u lepiej rozwiniętego cywilizacyjnie innego narodu lub u aktorów odgrywających role filmowych twardzieli, ew. widziała te rysy wśród lokalnie znanych osób, których cechy charakteru były tymi których pożąda. Jeżeli ktoś sobie wyobraża, że mechanizm ukierunkowywania popędu seksualnego jest inny, to niech zda sobie sprawę, że każdy inny model nie miałby szans uformować się w procesie ewolucji. Premiowany byłby zawsze model powyżej przedstawiony.

Jesteśmy świadomi popędu seksualnego, który kieruje nasze myśli do wyobrażania sobie przemiłych chwil w towarzystwie konkretnej osoby. Wyobrażenie sobie takich scen, czy to jako erotycznych, czy to takich, gdzie obie płcie uzupełniają się zwyczajnie w życiu codziennym, powoduje w nas uczucie przyjemności. I właśnie to uczucie jest w nas z każdym takim wyobrażeniem kodowane.
Mechanizm zakochiwania się jako oparty na autohipnozie pierwszy opisał Zygmunt Freud. Mechanizm ten polega na tym, że przyzwyczajamy się do tego, że wyobrażenie konkretnej osoby jest przyjemne. Sugerujemy sobie stopniowo, że z osobą tą stowarzyszone są bardzo przyjemne nasze uczucia. Stopniowo tak jak stopniowo wdrażana jest każda sugestia hipnotyczna.

Podczas seansu hipnozy pacjent wprowadzany jest sukcesywnie w przekonanie, że sugestie terapeuty się bezwzględnie wypełniają. Terapeuta wykorzystuje w tym celu fakt, że sugeruje pacjentowi stan relaksacji taki, który pacjent i tak osiągnąłby w tych samych warunkach bez pomocy terapeuty oraz fakt, że w tym szczególnym stanie podczas znużenia powtarzającymi się monotonnymi bodźcami lub przed zaśnięciem mechanizm krytyczny pacjenta jako pierwszy usypia. W tak zasugerowanym stanie pacjent o ile tylko jest o tym przekonany ze potrafi przypomina sobie więcej, wmówić mu można niemal cokolwiek co zażyczy sobie terapeuta. Wszystko tylko dzięki wierze pacjenta. Dzięki zasugerowaniu mu określonych okoliczności.

Podsłyszałeś gdzieś prowokującą nazwę grupy rockowej “Judas Priest”. Z ciekawości zaglądasz na YouTube I trafiasz na teledysk “Breaking the Law”. Jesteś pod wrażeniem ducha towarzyszącemu klimatowi teledysku. Imponuje Ci ryzykanctwo oraz przeciwstawienie się establishmentowi finansowemu. Umiejscowienie siebie samego w tym klimacie, nieważne w jakiej konkretnej roli ale w grupie rockmenów włamujących się do banku, sprawia CI przyjemność. Potem oglądasz teledysk jeszcze raz, i jeszcze raz. Jak Michael Jackson który w wieku nastoletnim potrafił cały dzień siedzieć przy radio czekając aż zagrają jego ulubioną piosenkę (to wg biografii Jacksona napisanej przez jego brata Jeremain’a). Tobie tak samo przyjemność sprawia usytuowanie siebie w tym nastroju stworzonym prze ten konkretny utwór. Aż w końcu podoba Ci się sam utwór sam nawet nie wiesz czemu. Mówisz wtedy, że “wpadł Ci w ucho”. To autohipnoza.

Palący papierosy w początkowym etapie ich palenia ekscytuje się tym, jak sytuowany jest przez otoczenie jako potrafiący się zbuntować rodzicom czy nauczycielom. W taki sam sposób, w który jeszcze jako dziecko był dumny przed kolegami, ze udało mu się nie ubrać wciskanego przez rodziców ciepłego swetra tylko wyjść na krótkim rękawku. Tę przyjemność palacz koduje w sobie jako stowarzyszoną z czynnością palenia i zostaje z nim ona nawet na stare lata. Chociaż wtedy palacz już nie wie, skąd nawet ta przyjemność się wzięła, przekonany jest, że ona jest.
Tak samo przekonana jest o specjalności więzi między nią a konkretną osobą jest osoba zakochana po wielokrotnych wyobrażeniach sobie siebie w jakiejś przyjemnej relacji z wyobrażaną osobą. To specjalne uczucie to wmówienie sobie jakiegoś stanu rzeczy. Konkretnie – swojego stosunku do danej osoby. Mowa o tym samym dokładnie zjawisku, jakie znane jest z hipnozy i które często zamiennie nazywa się, dla lepszego ujęcia tego co zachodzi, „sugestią”. W tym konkretnym przypadku uczucia, jakim jest „zakochanie się” tak samo jak w przypadku słuchania muzyki, nałogu tytoniowego czy alkoholowego– „autosugestią”.

Kobieta zakochana w kobieciarzu

Kobieta odczuwa popęd seksualny do dominującego samca. W żadnym wypadku w ramach tak skonstruowanego popędu nie przeszkadza jej, jeżeli związał on ze sobą jeszcze jakieś inne kobiety. Kobiety zdradzają nie tych, którzy są dla nich podli i nie zwracają uwagi na uczucia kobiet, ale właśnie tych, którzy nie potwierdzają kobiecie swojej jakości zainteresowaniem ich osobą przez inne kobiety.

Kobieta instynktownie dąży do związania się z tym dominującym mężczyzną i często ona tyle nieuważnie, że nie bierze pod uwagę, że wtedy, kiedy ona się zakocha, a on dalej będzie „rozglądał się na boki”, zwyczajnie będzie cierpiała. Zwyczajnie krótkowzroczne podejście, takie samo jak to, kiedy ktoś upija się przed ważnym spotkaniem w sprawie pracy.
Kobieta początkowo widzi mężczyznę, który umożliwi jej jeżdżenie autem, którego inne będą zazdrościły, widzi mężczyznę, który będzie opowiadał jej ciekawe historie i który zawsze zachowa się tak jak powinien. Jednak te właśnie cechy sprawią, że będzie ona coraz intensywniej wyobrażała spędzanie z nim czasu aż zapadnie w to uczucie, które nie pozwoli jej współdzielić tego mężczyznę. Będzie ona awanturowała się o inne i chociaż decydując się na taką relację pragnęła spokoju teraz stan swój określała będzie jako niespokojny, a samą siebie jako nieszczęśliwą.

Kobieciarz

Mężczyzna pragnie więcej niż jedną kobietę i widzi, że one, widząc, jaki on jest, oddają się mu mimo to. Wydaje się tutaj uczciwym to, że podporządkuje on je wszystkie sobie. W pierwszej kolejności gotowy jest myśleć, że skoro tak skonstruowała je natura, to oznacza, że jest to dla nich dobre, że zdecydowały się właśnie na niego jako kolejne. Stosując taki tok rozumowania, należałoby jednak uznać, że również dobrze postąpił pijak, upijając się przed ważnym spotkaniem. To jest, mężczyzna powinien uwzględnić to, że kobieta popełniła błąd, wybierając właśnie jego.
Jeżeli on dalej będzie dla nich taki sam: opiekuńczy i odpowiedzialny, to kobiety nie powstrzyma nic przed tym, żeby zapadła w to uczucie znane jako „miłość”. Czekało ją będzie przez niego wiele przepłakanych dni czy kuracji marnującymi jej życie antydepresantami. Nasilało to się będzie tym częściej im częściej świadoma będzie tych innych kobiet.
Dla mężczyzny relacja tak będzie jak kolekcjonowanie trofeów w postaci kobiet. Każda z nich będzie mu oddana, ale żadna nie będzie szczęśliwa. Każda kolejna z nich „wiedziała na co się pisze”, ale tak samo można by powiedzieć, że„wiedział na co się pisze” narkoman pierwszy raz decydując się na narkotyk.
Mężczyzna ten, chociaż poza sferą damsko-męską może być najuczciwszy na świecie, to za wyrządzenie krzywdy kobietom spotka go gorzka kara. Na przykład nie zapewniający prokreacji syn homoseksualista.

Homoseksualizm

Statystycznie więcej homoseksualistów rodzi się w rodzinach, w których któreś wcześniejsze dziecko zmarło w wieku niemowlęcym, poronienia lub aborcji, niejako biorąc „na siebie” jakąś krzywdę, tak samo odsetek ten jest zdecydowanie większy w rodzinach, w których ojciec wiążący się z więcej jak jedną kobietą krzywdził w opisywany tutaj sposób matkę. To zjawisko tłumaczy dlaczego w rozwiązłych seksualnie społeczeństwach zachodnich odsetek homeseksualistów jest większy niż gdzie indziej. Nie ma tutaj znaczenia to co wielu uważa za przyczynę tego stanu rzeczy czyli promocję homoseksualizmu. Promocja ta jest od początku martwa w tym sensie, że istnieje wyłącznie w formie narracji nie przedzierającej się do umysłu kogokolwiek. Dzieci w szkołach zachodnich tak samo często przezywają się od „gejów” jak kilkadziesiąt lat wcześniej. A może nawet bardziej, bo przez promocję w mediach są bardziej istnienia takiego rodzaju niepełnosprawności świadome. Nie ma pewniejszej tezy niż ta, że ewolucja nie dopuści, żeby niezdolność do prokreacji przestała być utożsamiana z skrajnym niepowodzeniem. A więc wyśmiewanie się z homoseksualistów towarzyszyć będzie zawsze każdej cywilizacji i żadna propaganda nie jest w stanie do bycia homoseksualistą zachęcić.

Tak samo jak dla niewychowanych dzieci obiektem drwin są będące wyrazem słabości osoby starsze (wystarczy zwrócić uwagę z których imion się śmieją – są to zawsze imiona popularne wśród ludzi starszych), tak samo wyszydzają one los homoseksualistów. W na przykład południowej Tajlandii czy Kambodży znanych z lekkiego podejścia do spraw łóżkowych nie promuje się w żaden sposób homoseksualizmu, a odsetek homoseksualistów jest również wysoki.
Sami homoseksualiści drwią z tych z siebie, którzy są bardziej dotknięci tą skazą. Dla przykładu ci mniej nią dotknięci nazywają czasami tych bardziej „cienkimi chujkami”. Tym jest właśnie podświadomie dla nich homoseksualizm. Upokorzeniem się, które to upokorzenie sami podświadomie wybrali starając się w ten sposób odpokutować za winę wyrządzoną przez któregoś członka rodziny na niezasługującej na takie traktowanie ofierze. Jeżeli mało im upokorzenia, to gotowi są paradować przez miasto w przebraniu kobiety byle tylko skupić na sobie obelgi. Są w stanie publicznie przypisać sobie nową płeć żeby tym bardziej zaakcentować niezdolność do prokreacji. Wiedzą oni, że dla każdej widowni jest to istotą kalectwa niezależnie od jej poglądów.
Wtedy, kiedy przyłączają się oni do chóru domagającego się tolerancji dla jakiś nowo określanych przez ten chór płci podświadomie robią to wyłącznie po to, żeby jeszcze więcej wystawić się na pokaz i ośmieszyć. Czy zastanawiałeś się dlaczego homoseksualiści domagają się specjalnych przywilejów zdecydowanie częściej publicznie niż inne grupy społeczne? Homoseksualiści nie domagają się żadnych dodatkowych praw. Oni wykorzystują kolektywistyczne inicjatywy lewicowe mające na celu samozaspokojenie inicjatorów tych inicjatyw jako osób odbieranych jako pożytecznych do ekspozycji własnej osoby na dodatkowe poniżenia. Oto prawdziwy powód ich koniecznie publicznie wysuwanych roszczeń czy organizowanych w dużych miastach parad z ich udziałem. Czy widziałeś kiedykolwiek taką paradę ślepców? Albo osób chorujących na nowotwór?

Nie dostrzegając tego podświadomego u homoseksualistów samo upodlania się będącego pokutą „za kogoś” ciężko zrozumieć poczucie elitarności homoseksualistów. Obecne ono było jeszcze sporo przed propagandą LGBT, która powtarzam na nikogo nie oddziałowywuje poza samozadowoleniem jej piewców, a homoseksualiści wykorzystują ją żeby przy tej okazji wystawić się na pośmiewisko. To poczucie elitarności opisywał już choćby Freud. Inne wyszydzane grupy dla przykładu alkoholicy czy niżej rozwinięte rasy i narody nie mają w sobie tej dumy, którą mają w sobie homoseksualiści. Ma ona swoje źródło właśnie w podświadomym przez nich poczuciu odpowiedzialności za innych. Powracając do tego o czym piszemy: bardzo często chodzi tutaj o wzięcie na siebie cierpienia ofiary ojca podle traktującego kobiety.

Wyobrażenia

Leżysz wygodnie w łóżku I fantazjujesz o innych kobietach. Wydaje Ci się, ze to nic takiego. Nikomu nie wyrządzasz tym krzywdy, bo nie dzieje się to na prawdę.
Wyobrażając sobie zbliżenie z kobietami dawkujesz sobie w sposób nieuprawniony dopaminę i nie będziesz miał już jej potem. Będziesz zgorzkniały tak jak zgorzkniali są ci, którzy codziennie palą marihuanę. Wtedy, kiedy nie są akurat pod jej wpływem. Nie będziesz miał już ochoty zdobyć upragnioną kobietę i przede wszystkim sam podświadomie będziesz te usiłowania sabotował. Bo przecież już ja “miałeś”.
Fantazjując o zbliżeniu z kobietą, dla której podporządkowanie się tobie nie jest dla niej dobre i nad czym w ogóle się nie zastanawiasz ugruntowuje w tobie właśnie taką postawę. To jest egoisty. Wyobrażasz sobie, że masz na własność kolejna powabną kobietę nie zważając czy podporządkowanie się jej Tobie byłoby dla niej dobre zwłaszcza w kontekście, że nie byłaby jedyną. Że byłaby ciągle zazdrosna i zwyczajnie nieszczęśliwa. Sugerujesz sobie taki swój tok myślenia i taki też jesteś w rzeczywistości.

Optymalne zachowanie mężczyzny

Nikt nie jest idealny. Mężczyzna nieraz zbłądzi, wyobrażając sobie siebie w erotycznym zbliżeniu z płodną kobietą. Kobieta również nie jest idealna i niezdradzający jej mąż może się jej wydać zwyczajnie nudny. Zdradzi ona takiego męża z lokalnym playboyem przypominającym jej aktora odgrywającego rolę twardziela w ulubionym filmie przy czym – to najważniejsze – nie jest to problem męża, tylko jej własny. Lepsze dla mężczyzny to nadwyrężenie ego niż nie dający żadnej perspektywy na wnuków syn – homoseksualista czy ruina w finansach. Nigdy nie wiemy, jak przyroda nas ukarze za krzywdę spowodowaną kobiecie.

Wyłania się więc paradoksalny w świetle nauki o ewolucji wniosek – że optymalnym ukierunkowaniem mężczyzny na sprawy damsko-męskie jest nakazywana przez religię monogamia.
Możesz mieć przez to mniej dzieci niż miałbyś, dbając o swój wizerunek, uwodząc kobiety, ale tak samo nie wiesz, jak zostaniesz ukarany, krzywdząc innych, a tak samo nie wiesz, jak zostaniesz wynagrodzony, tego nie robiąc. Może twoje nieliczne potomstwo da ci tyle wnuków, że nie będziesz w stanie ich policzyć.
Jeżeli mężczyzna dopuścił się w życiu wielu świństw i wielu dobrych uczynków, widział nieraz, jak mają z tym związek kolejne „nieszczęśliwe” zbiegi okoliczności lub „szczęśliwe”, wie, że nie warto kogokolwiek krzywdzić. Wszystko inne, łącznie z prawami natury, się temu dostosują.
Tak samo jak nie warto ukraść w sklepie batonika zamiast za niego zapłacić, tak samo nie warto udawać przed samym sobą, że ufa się kobiecie, że ta wie czego chce wchodząc w relację z mężczyzną posiadającym wiele kobiet.