Jedziesz ulicą i widzisz, jak policja na sygnale zatrzymuje inny samochód. Oglądasz się za siebie, sprawdzając, o co chodzi i jak rozwiąże się sytuacja. Tłumaczysz to sobie “ciekawością”.
Wiesz, że u znajomych ci osób źle się dzieje w małżeństwie. Uważnie słuchasz każdych nowych informacji o postępującym konflikcie, tłumacząc to sobie “ciekawością”.
Poświęcasz swój czas, wysłuchując opowieści o zbliżającym się bankructwie tego, któremu do tej pory zazdrościłeś bogactwa, również powołując się na “ciekawość”.
Zastanówmy się więc, czym jest “ciekawość”. Kogo by nie zapytać, dlaczego czegoś jest ciekawy, odpowie, że jest to gotowość na otrzymanie jakiejś informacji mającej jakiś wpływ na nas samych. Choćby miała to być wyłącznie wartość edukacyjna. Gotowi bylibyśmy też uznać, że taka właśnie jest jej (ciekawości) zasadność z punktu widzenia procesu ewolucji.
Przyjrzyjmy się jednak takiej ciekawości bliżej. Zauważmy konkretnie, że:
(i) inaczej ciekawość wygląda w przypadku zainteresowania osobami, z którymi w danej chwili się identyfikujemy. To jest, wyobrażamy sobie, że oni to my;
(ii) inaczej ciekawość wygląda w przypadku osób, których nie mieliśmy okazji wyobrażać sobie jako że to my żyjemy ich życiem;
W tych zasadniczo przeciwnych przypadkach przeciwny jest też INTERES, którym się kierujemy, będąc ciekawymi.
Pierwszy rodzaj sytuacji, w której się znajdujemy, to już wielokrotnie omawiany scenariusz, odtwarzany za każdym razem, kiedy oglądamy film czy czytamy książkę. Jesteśmy ciekawi zakończenia, bo wyobrażamy sobie, że to my przeżywamy wszystkie przygody bohatera i oczekujemy, że zakończenie będzie dla bohatera, czyli w naszym mniemaniu nas samych, szczęśliwe.
Weźmy jednak pod uwagę ten rodzaj ciekawości, kiedy los, który ma się rozstrzygnąć, nie dotyczy nas samych. Przypomnij sobie każdą z takich sytuacji i spróbuj sobie przypomnieć, czego wtedy oczekiwałeś i co uszczęśliwiłoby Cię najbardziej. To upadek kogoś innego. Surowy mandat kierowcy, rozstanie z hukiem wcześniej szczęśliwego małżeństwa, bankructwo lokalnego bogacza. Tego chcesz, informacja o tym Cię satysfakcjonuje i to dlatego jej wyczekujesz.
“Któregoś dnia zjawił się u filozofa Sokratesa jakiś człowiek i chciał się z nim podzielić pewną wiadomością.
– Posłuchaj Sokratesie, koniecznie muszę ci powiedzieć, jak się zachował twój przyjaciel.
– Od razu ci przerwę – powiedział mu Sokrates – i zapytam, czy pomyślałeś o tym, żeby przesiać to, co masz mi do powiedzenia przez trzy sita?
A ponieważ rozmówca spojrzał na niego nic nierozumiejącym wzrokiem, Sokrates tak to objaśnił:
– Otóż, zanim zaczniemy mówić, zawsze powinniśmy przesiać to, co chcemy powiedzieć, przez trzy sita. Przypatrzmy się temu.
Pierwsze sito to sito prawdy. Czy sprawdziłeś, że to co masz mi do powiedzenia, jest doskonale zgodne z prawdą?
– Nie, słyszałem, jak o tym mówiono, i…
– No cóż… Sądzę jednak, że przynajmniej przesiałeś to przez drugie sito, którym jest sito dobra. Czy to, co tak bardzo chcesz mi powiedzieć, jest przynajmniej jakąś dobrą rzeczą?
Rozmówca Sokratesa zawahał się, a potem odpowiedział:
– Nie, niestety, to nie jest nic dobrego, wręcz przeciwnie…
– Hm! – westchnął filozof. – Pomimo to przypatrzmy się trzeciemu situ. Czy to, co pragniesz mi powiedzieć, jest przynajmniej pożyteczne?
– Pożyteczne? Raczej nie…
– W takim razie nie mówmy o tym wcale! – powiedział Sokrates. – Jeżeli to, co pragniesz mi wyjawić, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani pożyteczne, wolę nic o tym nie wiedzieć. A i tobie radzę, żebyś o tym zapomniał.”
Tak samo jak zwierzę odczuwa satysfakcję, tłamsząc innego samca w drodze po względy samicy, tak samo instynktownie odczuwamy satysfakcję widząc porażkę innych. Chcąc jednak coś osiągnąć, powinieneś sam do tego dążyć, zamiast wyłącznie napawać się porażkami innych. W innym wypadku taka satysfakcja jest jawnym oszukaniem systemu nagrody i kary w taki sam sposób, jak oszukaniem tego systemu jest palenie marihuany.
Memy, shorty
Na przestrzeni ostatnich dwudziestu paru lat portale społecznościowe wyewoluowały do tablic obrazków czy – to wymysł ostatnich paru lat – shortsów będących tym samym, ale w formie wideo. Przyjrzyjmy się bliżej temu, co czujemy, scrollując taką tablicę czy shortsy. Pomijamy przy tym tak oczywiste oszukiwanie systemu nagrody i kary, jak przedstawianie dziewczyn ze sterczącymi pod bluzką sutkami, które przywodzą nam na myśl posiadanie tych dziewczyn i związaną z tym satysfakcję.
Spójrzmy w pierwszej kolejności na memy. Jeżeli zastanowisz się, co ci się w nich tak śmieszy, to zmuszony będziesz uznać, że w każdym z nich odnajdujesz czyjąś porażkę.








Tak samo shorty. Albo odnajdujesz w nich jakąś historię, w której osadzasz siebie jako bohatera, albo elementem zaskoczenia jest seksualność, albo tym, co PRZYJEMNIE zaskakuje, jest czyjaś porażka. I to jak tłumaczysz sobie, że oglądasz social media – to jest, że odnajdujesz w tych memach jakąś ideę – ta idea zawsze jest tylko tłem do rozegrania właśnie tego scenariusza zaspokojenia najbardziej podstawowych mechanizmów. Ta idea to coś, co JUŻ wiesz, i tylko uwiarygadnia szczęście z powodu czyjejś porażki. Idea służy wyłącznie jej urealnieniu, tak jak spójna fabuła uwiarygadnia przyjemność z wcielania się w postać bohatera filmu.
Nie jest też tak, że memy czy shorty są złe, a kiedyś było lepiej. Kiedyś były filmy i seriale, w których to człowiek utożsamiał się z bohaterem, tak jak teraz w ciągu minutowego shorta utożsamia się z Cristiano Ronaldo I wyobraża sobie jego sukcesy jako swoje własne – opcja (i). Po to, żeby satysfakcjonować się czyjąś porażką – opcja (ii), były kiedyś seriale dokumentalne pokazujące na przykład, jak ludzi łapie policja i wręcza im mandaty. Do dziś w telewizji „live" emitowane są dokumenty, w których przedstawiane jest to, jak opóźnieni w rozwoju mężczyźni szukają partnerki. A kiedyś? Kiedyś były kroniki kryminalne, w których ci sami ludzie tym razem jako czytelnicy delektowali się wpadkami przestępców. Wiesz, gdzie najpopularniejsze są telewizyjne kroniki kryminalne albo czasopisma z takimi kronikami? W więzieniu. Tam, gdzie odsetek osób wyrządzających krzywdę jest statystycznie większy.
To, co nazywane jest ciekawością, to nic innego jak żądanie nagrody dla siebie albo klęski kogoś innego. Zasadniczo nie ma takiej sytuacji, w której opłacałoby się być ciekawym. Wydawałoby się zgrabne tłumaczenie, że interesuje się czyimś życiem, gdyż jest się ciekawym, tak samo jak jest się ciekawym zakończenia, oglądając film – jest ono niczym innym jak powiedzeniem, że jest się próżnym, bo to próżność właśnie odpowiada za oglądanie filmów, seriali, memów i shortów. Prawdziwy mężczyzna zamiast tego walczy o swoją pozycję, opiekuje się dziećmi, kobietą.