Przyjrzyjmy się poglądowi filozoficznemu proponowanemu przez Berkeleya, Kanta i Schopenhauera.
Jego autorem jest George Berkeley. Nazwę nadał mu mieszkający całe życie w jednej miejscowości (Królewcu) i nigdy z niej niewyjeżdżający Emmanuel Kant. Obszernie przedstawił tę ideę Artur Schopenhauer w swoim „Świat jako Wola i Przedstawienie”. Twierdził on, że fragmenty tego dzieła dyktował mu sam Duch Święty. I czytając je zmuszonym jest się przyznać mu rację. Wszystkie dalej cytaty pochodzą właśnie z tej książki. Poglądowi temu przyjrzyjmy się dlatego, że na przestrzeni ostatnich stuleci ukazało się parę mocnych dowodów na jego słuszność.

W ramach tej doktryny „przestrzeń, czas i przyczynowość nie przysługują rzeczy samej w sobie, lecz tylko zjawisku. Są tylko formami naszego poznania, a nie właściwościami rzeczy samej w sobie”.
Doświadczane zmysłami przedmioty i zjawiska są jedynie elementami umysłu, w którym konstruowane są te przedmioty, doświadczenia i relacje między nimi.

Nauka dzisiaj

Założenie czynione przez współczesną naukę, jakoby otaczająca nas rzeczywistość a w niej: kamienie, piasek, planety, czas istniały same w sobie niezależnie od umysłów ludzkich, jest niesłychanie silnym założeniem oraz jednocześnie dość naiwnym.
Jedyne bowiem co wiemy o otaczającym nas świecie to nie to, że istnieje, ale że odbieramy go zmysłami tak, jakoby miał istnieć. Prezentowany pogląd głosi zaś, że to nasza wola kieruje naszymi zmysłami tak, żeby sygnalizowały wymagane przez wolę stany.

Tym, co utwierdza nas w przekonaniu o realności otaczającego nas środowiska to mniemanie, że są wokół nas inni tacy jak my i przecież nie może się nam wszystkim naraz wydawać to samo. Prezentowany pogląd stanowi jednak, że to, co nazywamy tutaj wolą, nie jest właściwe jednej tylko osobie, ale wszystkim naraz. Że rzeczywistość kształtowana jest tak, żeby wypełnić jakąś wyższą konieczność i kształtowana jest przez zainteresowanych na bieżąco tak, żeby tej konieczności zadośćuczynić. Punktem wyjścia do kształtowania tej rzeczywistości jest to, w co wszyscy wierzymy, ale jest to istotne tylko z uwagi na cel kształtowania się tej rzeczywistości. Czyli rozgrywanie w niej jakiegoś dramatu. To on jest celem samym w sobie, a nie tło, na którym on się rozgrywa. Tym zaledwie tłem jest również jego ciało, które „jednostka odnajduje jako przedmiot wśród przedmiotów, z którymi wchodzi w najrozmaitsze stosunki I odniesienia”.

Jeżeli więc postąpienie wbrew powszechnemu mniemaniu ma cel wypełnić pożądany scenariusz mechanizmu nagrody i kary to rzeczywistość nie będzie miała żadnego problemu z dostosowaniem się do tego scenariusza. To co stanowi o rzeczywistości czyli zespół oczekiwań co do niej się dostosuje.

Jeżeli więc z jakichś powodów wszyscy wierzymy, że przestrzeń składa się z dokładnie trzech wymiarów, to tak właśnie postrzegamy otoczenie. Skoro już zakładamy właśnie trzy wymiary, to w nich rozegra się przeznaczona nam drama. Równie dobrze mogłyby być dwa albo cztery. Czas wg wspomnianych myślicieli służyć ma wyłącznie porządkowaniu kolejności zdarzeń i sam w sobie nie istnieje. „Żadnego zjawiska w czasie nie ma, albowiem tym co dzieli jego początek od końca jest właśnie tylko czas”.
Uczony, który wg przynależnej mu lekcji zasługuje na wyróżnienie, zauważy jakąś prawidłowość otaczającej go rzeczywistości. Opisze ją w formie prawa, z którego wynikają znane nam obserwacje. Jeżeli należy mu się sława, to prawo to faktycznie będzie się sprawdzało również w przypadku wcześniej nieobserwowanych zjawisk. Wszyscy w to prawo uwierzą. Tak jak uwierzą w istnienie przyciągania ziemskiego lub jeszcze wcześniej – w to, że istnieją akurat i dokładnie trzy wymiary przestrzenne.

Brzmi nieprawdopodobnie? Zauważ, że przybliża nas to do odkrycia sensu istnienia ludzkiego znacznie bardziej niż nauka.

„Nauka, śledząc wiecznie zmienny i nietrwały nurt wielorako ukształtowanych przyczyn i skutków, skazana jest na dalszą drogę, ilekroć osiąga swój cel i nie znajduje nigdy ostatecznego celu ani pełnego zaspokojenia, podobnie jak nie można biegnąc osiągnąć punktu, w którym chmury dotykają horyzontu”

Nauka polega na uogólnianiu praw do coraz prostszych modeli. Jakkolwiek wyglądałoby to, do jakiego modelu zaprowadzi nas ostatecznie, nie da żadnej odpowiedzi, dlaczego ten model istnieje. Współczesna metodologia naukowa nawet w swojej najambitniejszej formie sprowadza się w ten sposób jedynie do rejestrowania faktów. Nie jest natomiast ślepą uliczką kompleksowy model prosperowania rzeczywistości wyłożony przez wspomnianych myślicieli i to na jego rzecz przemawia wiele dowodów.

Myśląc o otaczającym nas świecie i zachodzących w nim zdarzeniach mamy wrażenie, że proces myślowy przeprowadzamy w pojedynkę. To uczucie karze nam odrzucać, że jakiś zbieg wydarzeń dookoła nas zwyczajnie wymagany jest wspólnie przez nas i innych. Założenie to jednak jest płytkie, jak płytkie jest mniemanie naukowców, że metodą kolejnych uogólnień znajdą przyczynę życia. Posiadamy bowiem coś takiego jak sumienie, które w sposób niewytłumaczalny karze nam działać w innym kierunku niż nakazywałaby to, co również – jak naukę sobie wmówiliśmy, czyli logika. Wystarczy przejść się na ustawianie Hellingerowskie, żeby spostrzec, jak możliwe jest poczucie tego, co czują inni.

A co z projektowaniem rzeczywistości? Co jest dowodem na to, że jest tak, jak wierzymy, że jest.

Wymuszanie rzeczywistości

Zobacz na następujące zjawiska.

1) po pierwsze cuda świętych.

Zobacz, jak stopniują się ich wynaturzenia względem uznawanej rzeczywistości, tak dalece, jak daleko ich sprawcy wyróżniają się tym, co osoba religijna, nazwałaby „dobrocią”. Osoba uznana za wyrządzającą dobro co najwyżej uzdrawiała będzie chorych. To jest, wyróżniała się w sposób, który widownia przypisałaby przypadkowi albo zabiegowi psychologicznemu. Ci najbardziej wyjątkowi wg relacji zamieniali wodę w wino czy tworzyli pokarmy z niczego.

Nie musisz wierzyć w zmartwychwstanie Chrystusa, żeby uwierzyć w to, jak człowiek sam decyduje o kształcie rzeczywistości.

2) zjawisko hipnozy

Kiedy tylko uwierzysz w coś, to jeżeli tylko to w jaki sposób to nagina utrwalone poczucie rzeczywistości odpowiada temu, na jakie wyróżnienie zasługujesz, to to wyróżnienie ty i twój hipnoterapeuta osiągniecie.
Wystarczy na przykład, że mając w wieku dojrzałym problemy ze wzrokiem, wyobrazisz sobie siebie jako młodzieńca, który tych problemów nie miał i od razu widzisz poprawnie. Zobaczysz rzeczy, które w umysłach innych nie istnieją, jeżeli tylko będziesz o ich istnieniu wystarczająco przekonany.

3) muzyka, nałogi, zakochanie się

Nie musisz być przekonany o skuteczności hipnozy, żeby wiedzieć, że ona działa i że Twoje mniemanie co do tego, jak skonstruowana jest fizyka i biologia w istocie kształtuje odbiór przyrody.

Wystarczy bowiem, że choć raz „wpadła ci w ucho” jakaś piosenka. Sam ten fakt świadczy o tym, że słuchając jej i wyobrażając sobie siebie w określonych okolicznościach związanych najczęściej z wizerunkiem artystycznym odtwórcy, przekonałeś siebie samego o tym, że to melodia tego właśnie utworu sprawia ci przyjemność, a nie to, co czułeś, kiedy początkowo jej odsłuchując, sobie wyobrażałeś.
Tak samo nałogi. Jeżeli kiedykolwiek miałeś z którymś problem, a niemal każdy miał ten problem, to musisz zdać sobie sprawę, że to, co z niewiadomych powodów sprawia ci przyjemność, a nie powinno. Jak palenie papierosów czy picie alkoholu w pojedynkę, to wmówiłeś sobie, że odgrywany przez ciebie scenariusz jest przyjemny. Początkowo, kiedy paliłeś lub piłeś, podobało ci się jak byleś przez to odbierany przez otoczenie i wmówiłeś sobie, że to właśnie picie czy palenie odpowiadało za ten stan. I tak zostało. Wmówiłeś sobie siebie takiego „złego”.

Zakochałeś się kiedyś? Przypomnij sobie co musiało się stać żebyś się zakochał. Nie stało się to od razu. Musiałeś sobie najpierw regularnie wyobrażać sobie konkretną osobę w przyjemnych sytuacjach aż zasugerowałeś sobie, że to z nią jako taką stowarzyszone są przyjemne uczucia. Gdybyś tylko powstrzymał się od fantazjowania o tej osobie od początku nie zapadłbyś w to uczucie.

No dobra, ale może pomyślisz, że to, w jaki sposób ukształtowałeś rzeczywistość, to tak naprawdę był tylko ten wycinek rzeczywistości, który jest twoim mniemaniem. Że nie wychodzi to poza twoją głowę. Jest jednak szereg innych zjawisk dowodzących kształtowanie wg woli nie tylko własnych myśli.

4) placebo

Słyszałeś o takich metodach medycyny niekonwencjonalnej jak stawianie baniek, osteopatia, Medycyna tradycyjna może o nich mówić, co jej się zechce, ale prawda jest taka, że osoby korzystające z takich praktyk chwalą je sobie. Gdyby mierzyć ich skuteczność na podstawie wywiadów z pacjentami, a nie – na podstawie badań laboratoryjnych przeprowadzanych przez nieprzychylnych im sztywnym doktorkom, to wskazywałyby na olbrzymią ich skuteczność.

Zresztą. Nawet w ramach badań laboratoryjnych skuteczność jakichkolwiek placebo jest wykazana niezaprzeczalnie.
Tak samo, jak woda, która rozstąpiła się u stóp Mojżesza i co miało wpływ na innych, tak samo twoje ciało nie jest elementem tylko twojego mniemania i sugestywny wpływ na jego zachowanie jest dowodem na kształtowanie przez sugestię zasadniczo - otaczającej nas przyrody.

Również taką sugestią są dokonania medycyny klasycznej. Gdyby człowiek nie uwierzył, że serce ma po lewej stronie, to jeden miałby po lewej, a inny po prawej.

Tak jak wróżka wprowadza siebie w stan hipnozy i ufa, że karta pokaże jej los przypisany osobie, której pomaga, tak samo lekarz ufa, że taki lek wg takiej i takiej teorii pomoże pacjentowi. I pomaga.

Kpina

Pomyślmy chwilę, który z szeroko prezentowanych światopoglądów jest najbliższy temu, przy którym opierają się wyżej wspomniani myśliciele. Dokładnie taki jest model proponowany przez popularne religie: chrześcijaństwo oraz religię Azji południowo-wschodniej.
Uosobienie cech tego modelu w postaci Boga Ojca reprezentującego „miłość” nie jest tym, co cokolwiek w modelu umniejsza. Podobnie jak nie ma znaczenia, co jest przedmiotem pożądania podmiotu w ramach rozgrywającej się w jego życiu dramaturgii i lekcji, którą podmiot obowiązany jest z niej wynieść.

„Jest rzeczą nieistotną, czy gra się o orzechy, czy o koronę; ale czy oszukuje się podczas gry, czy też działa uczciwie, oto co jest istotne”

Już sam fakt, że doktryna katolicka wprost kpi z mechanistycznego modelu wszechświata, jest wystarczającym powodem, żeby chodzić do kościoła ukazując tym samym wzgardę do newtonowskiego modelu przyrody.