Podsłyszałem rozmowę znanego publicysty z sympatykiem i publicysta ten tłumaczył się mu z jakiejś swojej wypowiedzi, która przez media została skarcona jako „antysemicka”. Tłumaczył się on, że wcale nie świadczyła o jego antysemityzmie. Na koniec zapytał: „A nawet jeżeli była, to co?!”

No i właśnie. Zastanówmy się nad uczuciem NIECHĘCI dla jakiejś grupy. Nad tym, czy powinniśmy się takiej niechęci wstydzić, czy powinniśmy się wzbraniać przed uzewnętrznianiem takiej niechęci.
Wreszcie: zastanówmy się nad niechęcią do takiej niechęci. To jest: jakie intencje w istocie stoją za piętnowaniem wyrazów niechęci do konkretnych grup czy zachowań.

Moralność

Chcąc rozstrzygnąć o moralnych aspektach danego zachowania, należy zweryfikować je pod względem zachowania zasady „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. I koniec.

Weźmy przykład. W latach 90., w czasach masowej emigracji zarobkowej Polaków do Niemiec, krążył po Niemczech dowcip:

„Co powstanie z połączenia Polaka z Cyganem? Za leniwy, żeby kraść."

No i poddajmy analizie to, czy Niemcom wypadało takie dowcipy powtarzać, czy nie.

Przede wszystkim jasnym dla każdego Polaka było, że taki obraz Polaka to obraz stworzony przez jakichś jego reprezentantów. Nie dotyczy 100% populacji. Niekoniecznie dotyczy jego samego. Jednocześnie z punktu widzenia Niemca statystyka ta:

* albo była prawdziwa – i dobrze, że zostało to powiedziane głośno; może dzięki temu Polacy wzięli się do pracy. Pamiętajmy, że kilkadziesiąt lat socjalizmu – to jest systemu, w którym promowane było właśnie lenistwo i zakłamanie w udawaniu, że się pracuje – musiało doprowadzić do ukształtowania się takich właśnie postaw w narodzie. Bieg ewolucji w tym okresie został odwrócony.

* albo statystyka była fałszywa i na podstawie takiego przeświadczenia tymi, którzy ucierpieli, byli Niemcy, tracąc pożyteczną tanią siłę roboczą.

Niechęć taka to nic innego jak skutek jakiejś obserwacji statystycznej. Stwierdzenie takiej obserwacji jej przedmiotowi może co najwyżej pomóc. W żadnym wypadku zaszkodzić.

Są też przypadki Cyganów, którzy nie kradną. Nie zmienia to jednak obrazu tego, że ogromna większość społeczności cygańskiej utrzymuje się wyłącznie z kradzieży i oszustw i ci z nich, którzy akurat kradzieżami się nie zajmują, również doskonale o tym wiedzą.

Uprzedzenia

Zanim przyjrzymy się powszechnie napiętnowanym dzisiaj uprzedzeniom, zajmijmy się biologicznym mechanizmem powstawania uprzedzeń, gdyż on stoi za nimi wszystkimi bezpośrednio lub pośrednio.
Weźmy więc uprzedzenie wobec odoru kału. Uprzedzenie to posiada każdy człowiek. Wyewoluowało jako sygnał ostrzegawczy, żeby w żadnym wypadku nie spożywać kału, gdyż nie ma żadnych wartości odżywczych. Jeżeli gorszy cię taki wybór przypadku reprezentacyjnego, to znaczy, że to świadczy właśnie o tym, że to bardzo dobry wybór przypadku. Każdy z nas jest w ten sposób bardzo uprzedzony do odoru kału. Jeżeli, idąc, masz do wyboru dwie ścieżki: jedną czystą i drugą wyłożoną przeszkodami w postaci psich odchodów co krok, to wybierasz tę pierwszą.

Mając na uwadze ten biologiczny mechanizm powstawania obrzydzenia, weźmy typowe, popularnie napiętnowane dzisiaj uprzedzenia i spróbujmy ustalić, skąd się wzięły i czy przeświadczenia stojące za nimi mają swoją słuszność.

Homofobia

To jest uprzedzenie (głównie mężczyzn) do homoseksualistów. Łatwo zająć się nią na początek, bo łatwo udowodnić, stosując argumenty ewolucyjne, że taka była, jest i będzie zawsze.
Mężczyzna posiada pociąg seksualny do kobiety jako uwarunkowany ewolucyjnie i wszelkie inne kontakty seksualne nieprowadzące do prokreacji są przez ewolucję eliminowane właśnie poprzez zakorzenianie w gatunku odrazy do takich aktów. Łatwo w ten sposób domyślić się, że za kilkaset lat budzącym obrzydzenie będzie podejrzenie o stosowanie środków antykoncepcyjnych. Tak samo już teraz i od zawsze wyobrażenie sobie obcowania z tą samą płcią budzi obrzydzenie (mniejsze u kobiet, gdyż te ewolucyjnie często współdzieliły partnera). Gdyby pod słyszeć, jak wyzywają się dzieci w młodszym wieku, to usłyszymy to, co wzbudza w nich obrzydzenie. Czyli wyzywają się od „dupy”, „gówna” czy „obsranego”. Jak się wyzywają nastolatkowie? Co wzbudza w nich biologicznie uzasadnioną odrazę? No właśnie, wyzywają się od „pedałów”, „gejów”.
I to, że oni istnieją, nic tutaj nie zmienia. Powiedzieliśmy już bowiem sobie przy okazji wpisu „monogamia”, że oni właśnie tego upokorzenia podświadomie szukają. Dlatego właśnie są gejami.
Tak samo jak każdy z nas się wypróżnia (podtrzymuję, że jest to świetny przykład, bo obrazuje, czym jest odraza), a mimo to nikogo przez to nie napiętnujemy i nie dyskwalifikujemy w społeczeństwie, tak samo nikt przez to, że czuje odrazę do homoseksualistów, w żaden sposób przez samo to ich nie dyskwalifikuje.

Uważasz, że nie jesteś homofobem? Odpowiedz sobie na pytanie: czy chciałbyś, żeby Twój syn został homoseksualistą? Nie czy „akceptujesz” to. Pytanie brzmi: “czy chciałbyś?”

Rasizm

Spójrz na statystyki. Konkretnie na:

* zarobki
* odsetek dzieci wychowujących się bez udziału ojca

w rodzinach założonych przez białych i czarnych na terenie Europy i USA. Dlaczego tutaj? Bo o rasizmie w tych rejonach piszemy i jako zjawisko tutaj istniejące jest on napiętnowany.
Jeżeli liczby Cię nie przekonują i wolisz obraz, wejdź na Google Street View i zobacz domy w dowolnej małej miejscowości w Afryce i wyobraź sobie, jak pracowity musi być ich właściciel.
Taka uśredniona natura czarnoskórych nie jest ani lepsza, ani gorsza od tej europejskiej. Wychowali się w klimacie takim, że mogli całymi dniami wylegiwać się pod drzewami, sięgając po ich owoce. Ewolucyjnie nie było tam napiętnowane nieróbstwo. Z perspektywy jednak tego, jak wyewoluował biały człowiek, brak motywacji do pracy jest napiętnowany (poza okresami socjalizmu) i to stąd niechęć do imigrantów z krajów afrykańskich czy arabskich. Z perspektywy nas taka ich natura jest “gorsza”. Tak samo jak z perspektywy zespołu spawaczy wartościowszy jest przydzielony do ich drużyny spawacz niż – przez nich “gorzej” postrzegany – lakiernik.

Nie jesteś rasistą? Wyobraź sobie, że twoja córka oznajmi Ci, że się zakochała. Do wyboru masz dla przykładu:

* białego, powiedzmy, z niemieckojęzycznej części Europy lub Skandynawa
* czarnoskórego

I do wyboru masz, które z dwóch powyższych córka powie o swoim wybranku. Nie: co akceptujesz, tylko “co wolałbyś”.
Co wybierasz?
No właśnie.

Antysemityzm

Wyobraź sobie, że jest religia, która w swoich świętych księgach uczy, że wszyscy nie jej wyznawcy mają jedynie służyć jej wyznawcom i przedstawiciele tej religii mogą dowolnie kłamać, oszukiwać tych, którzy tej religii nie służą.
Co byś o niej pomyślał? Odczuwałbyś niechęć wobec przedstawicieli takiego wierzenia, tak? Takie wierzenie istnieje i nazywa się judaizmem talmudycznym, a jego przedstawiciele nazywani są potocznie „Żydami” << “Goim, jako niewolnicy, bydlęta służące synom Izraela, należą do Żyda życiem swoim i majątkiem” - Talmud traktat Baba Kamma 113 b. ”Stworzył ich (Bóg) w kształcie ludzi na cześć Izraela, nie są bowiem stworzeni w innym celu, jak dla służenia im (Żydom) dniem i nocą; i nie można im dać nigdy odpoczynku ni dniem ni nocą... Nie przystoi bowiem Izraelicie, aby mu służyły zwierzęta we własnej postaci, lecz zwierzęta w postaci ludzkiej” – Talmud Księga Midrasz Talpiot>>.
Wierzenie to powołuje się w swojej narracji przeznaczonej dla innych niż jego przedstawiciele na wierzenia przedchrystusowe, jednak jego najistotniejsze księgi to powstałe po Jezusie (konkretnie cały ich zespół nazywany Talmudem), które kształtują tę religię jako stojącą w opozycji do chrześcijaństwa <<“Psa więcej należy szanować niż jego (chrześcijanina)” - Talmud, traktat Sanhedrin 74b. Tosefta. “W zburzeniu Rzymu leży rychłe odkupienie nasze” - Ceror hamor, szofetim. “Wylej na nich (na chrześcijan) gniew swój, szał gniewu twego niech ich ogarnie” - modlitwa paschy żydowskiej>>. Jezusa wielokrotnie określają mianem “wisielca”, a Matkę Boską nazywają tak, że komentatorzy chrześcijańscy tego nie przytaczają, gdyż ich zdaniem samo przytoczenie tego jest obrazą.

Pomyślałbyś może, że takie instrukcje w zakresie traktowania w ich rozumieniu „niewiernych” czy stosunku do chrześcijaństwa są w praktyce martwe. Ale są liczne ośrodki medialne opanowane przez przedstawicieli tej religii i obserwacja narracji tych mediów daje jednoznaczny obraz, że nauki talmudyczne realnie wcielają oni w życie. Łatwo rozpoznać te ośrodki medialne, sprawdzając życiorysy najważniejszych ich redaktorów. W żadnym wypadku nie patrz na deklarowany wizerunek danego medium. On zawsze jest inny <<“Wolno Żydowi udawać chrześcijanina dla lepszego oszukania” - Szulchan aruch, część Jore dea par 157 art.2, “Oszukanie goja jest dozwolone” - Talmud traktat Baba Kamma 113b>>. Istnieje również zależność odwrotna. Spójrz na strony internetowe uchodzące za antysemickie czy stereotypy dotyczące żydostwa i spójrz dokładnie na przykazania ich świętych ksiąg. Odkryjesz, że cechy im wytykane to wg ich ksiąg właśnie wzory do naśladowania.

Nie jesteś antysemitą?
To teraz wyobraź sobie, co stałoby się w przeciągu paru pokoleń ze społeczeństwem idącym za radami udzielanymi regularnie przez żydowskie ośrodki medialne przeznaczone dla nie-Żydów. <<“Żyd zabijając chrześcijanina nie grzeszy, lecz, jak uważają, składa Bogu przyjemną ofiarę”. “Zniszcz życie klifot (chrześcijanina) i zabij je; będziesz bowiem miły Majestatowi Boskiemu, jako ten, który składa ofiarę kadzidła” - Sefer Or Izrael 1776. “Najlepszy wśród gojów zasługuje na śmierć” - Aboda zara 26b, Tosefta>>

Tak jak omijasz ścieżkę usłaną psimi odchodami, tak samo omijasz te ośrodki medialne. Tak samo jak czujesz niechęć do odoru kału, tak samo odraża cię ta talmudyczna moralność. Jesteś antysemitą.

Definicje

Niechęć czy to do osób o innej orientacji seksualnej, innej rasy czy innej religii nie jest tym, czego moralność nakazywałaby nam się wstydzić. Nikogo nie krzywdzimy tym, że nie chcemy mieć z nimi nic do czynienia, potępiając ich widzianą naszymi oczami „jakość”. Tak samo jak być może Polacy wzięli się do pracy dzięki komentarzom Niemców, tak samo może Murzyni wezmą się do pracy dzisiaj. Tak samo być może Żydzi wyrzekną się swoich satanistycznych ksiąg i zaczną dostrzegać innych. Homoseksualiście nie wadzi, że ktoś na jego widok powie „bleee”, gdyż właśnie po to został homoseksualistą.

Nikt nie wstydziłby się wyrażania tego rodzaju niechęci, gdyby nie to, że tak naprawdę w języku nie ma na nie określeń. Spójrzmy bowiem na określenia, które w rozważaniach powyżej stosowaliśmy, a odkryjemy, że są znacznie szersze niż to, w jaki sposób powyżej przywołaliśmy ich znaczenie.

Ksenofobia – to pojęcie obejmujące znaczeniem wszystkie tutaj podjęte. Czytając definicję słownikową, dowiadujemy się, że to nie tylko NIECHĘĆ, ale również „gorsze traktowanie ludzi z powodu ich pochodzenia”. Słowo “gorzej” w potocznym rozumieniu oznacza traktowanie w sposób krzywdzący. Wg. takiego mniemania zdrowy mężczyzna czujący pociąg fizyczny do kobiety zamiast do orangutanów traktuje je w tym wzgledzie “gorzej”. Ci, ktorzy taki właśnie jezyk ksztaltują powiedzieliby, że on jest “pelen nienawiści wobec zwierząt”. Człowiek odczuwający zdrową niechęć do jakiejś grupy nie ma zamiaru ich “gorzej” traktować. On po prostu nie chce mieć z nimi nic do czynienia.

Antysemityzm – czytając definicję (z Wikipedii), dowiadujemy się, że „Ekstremalny antysemityzm głosiła ideologia niemieckiego nazizmu, doprowadzając do próby wyniszczenia narodu żydowskiego w okupowanej Europie”. O ile nie wiem, co było przyczyną mordowania Żydów przez państwo niemieckie podczas II wojny światowej, to należy odnotować, że sama niechęć do tego narodu nie jest tym, co miałoby powodować sam akt agresji wobec tej grupy. Obejmowanie jednym terminem samej niechęci do jakiejś grupy oraz zbrodniczych działań ukierunkowanych w tę grupę nie służy sprawnej komunikacji, ale ją zaciemnia.

Homofobia – czytając definicję w Wikipedii, już w pierwszym akapicie przekonujemy się o „doświadczanej przez osoby LGBT przemocy”. Znowu. Czy nie można mieć po prostu własnego zdania, nikomu przy tym nie wyrządzając „przemocy”?

I tak dalej, i tak dalej.

Kłamstwo

Posługiwanie się takimi rozszerzonymi definicjami szufladkuje wszelką niechęć do konkretnych grup społecznych jako złą. Nieważne, kogo się ona tyczy. Kojarzy się zawsze z mordowaniem przez Niemców Żydów w gettach, kojarzy się z pobiciami homoseksualistów, kojarzy się z egzekucjami na czarnoskórych wykonywanymi rzekomo przez Ku Klux Klan. Kojarzy się z czymś moralnie złym.

Zastanówmy się, kto takie definicje i ich użycie wprowadził do obiegu w języku i czemu miało to służyć. Podpowiedzią jest jedna z nich, szczególnie sztucznie skonstruowana. Chodzi o „antysemityzm”. Termin ten obnaża metodologię manipulacji. Oto bowiem jego nazwa sugeruje niechęć do szerszej grupy etnicznej niż sami Żydzi: “Semitów”. Czy jednak słyszał ktokolwiek o niechęci wobec na przykład Egipcjan albo Syryjczyków? I nie jest przy tym istotne, kto ten termin uformował, ale istotnym jest kto go rozpropagował. Napiętnowywanie niechęci do tych zupełnie dziś z żydostwem niezwiązanych grup było rozegraniem zupełnie takim samym jak to, kiedy zupełnie na innej osi włączono do tego terminu zarówno osoby żywiące szczerą niechęć, jak i tych stosujących wobec konkretnej grupy przemoc.

Zobaczmy zresztą, kto te kulawe definicje upowszechnia. To są właśnie żydowskie ośrodki medialne. Kto najbardziej napiętnowuje rasizm, homofobię, antysemityzm, stosując właśnie takie rozszerzone definicje? Właśnie oni. Mają w tym oczywiście dwa cele:

1) cel na zasadzie „im gorzej dla nie-Żydów, tym lepiej dla Żydów” <<”Izraelita nie może nigdy według prawa swego zaniechać tępienia gojów, nie wolno im dać wcale spokoju, nie wolno zostawiać żadnego miejsca”. “Gdzie Izraelici górują siłami, niegodziwością jest pozostawiać między nimi jakiego bałwochwalcę, ani przejść nawet nie pozwólmy przez ziemię”- Majmonides, Hilchot akum rozdz. X par 1>>. Oni serio takie zasady wyznają. To właśnie z tego powodu napiętnowują coś, co nazywają „seksizmem”. Napiętnowują oni takie “uprzedzenia”, które w istocie stanowią wyłącznie potępienie jakiegoś niemoralnego zachowania. Wszystko w celu pogorszenia moralności społeczeństwa nieżydowskiego. Oni serio takie metody praktykują.
Nie są w tym doskonali, bo na przykład nie wpadli na to, że promując zboczenia seksualne, nie wyplenią odrazy do takowych, bo ta jest ewolucyjnie uwarunkowana. Ale próbują.

2) cel na zasadzie wrzucenia do jednego worka niechęci do nich (którą to niechęć nazywają „antysemityzmem”, łącząc ją z intencją posługiwania się wobec nich przemocą) z innymi słusznie moralnie potępianymi zachowaniami. Jak na przykład pobiciami homoseksualistów czy mordowaniem czarnoskórych. Od teraz niechęć do Żydów ma się kojarzyć nie tylko z niechęcią do innych narodów semickich, ale również z niedopuszczalnym moralnie mordowaniem Żydów, mordowaniem homoseksualistów czy Murzynów.

Taka narracja pada na podatny grunt. Oto bowiem konsument mediów żydowskich dla nie-Żydów jest osobą niepotrafiącą przedkładać zamiast dobra natychmiastowego większego dobra długofalowego. To jest wyborca tzw. “lewicy”. Znamy już go ze wpisu pt “polityka”. Bez refleksji podąża on za kolektywistycznymi nurtami, dzieki ktoremu zachowaniu w jego mniemaniu postrzegany będzie jako altruista. Chociaz skrycie może byż: homofobem, rasistą, antysemitą.
Osobie tej łatwo wmówić, że niechęć wobec jakiejś grupy społecznej jest tożsama z intencją wyrządzania tej grupie zła, bowiem on sam tak właśnie ma. To jest: nienawidzi on konkretnie osób lepiej sobie od niego radzących (patrz wpis: “nienawiść”) i z chęcią wyrządziłaby serio im krzywdę. Przenosi on to swoje mniemanie na grunt zaserwowanej właśnie definicji i wydaje jej się ta definicja przez to użyteczna.
Żydzi na przykład tłumaczą, że żywiona do nich od setek lat niechęć jest wynikiem ich nadprzeciętnej zamożności. To nie jest prawda, bo w ten sposób zamożność jako taka wzbudzałaby niechęć. Chociaż w sumie wzbudza: ukrytą niechęć w najniższych warstwach. Oni faktycznie wpisują się w te żydowskie definicje, bo oni serio życzą źle innym, tym, którym lepiej się powodzi. Im te definicje odpowiadają. Innym: nie.

„Naprawę państwa należy zacząć od naprawy pojęć.”

Konfucjusz

Czy zauważyłeś, że antysemityzm, rasizm, homofobia przypisywane są osobom określanym jako „skrajna prawica”? Te osoby (prawica) nie utożsamiają się z podanymi im odgórnie definicjami tych modeli, które przyporządkowuje im słabsza część społeczeństwa. Ich niechęć do wspomnianych grup jest szczera, a definicja niezrozumiała. W zasadzie nie wiadomo, jak się nią posługiwać, tak jak nie wiedział tego wspomniany we wstępie publicysta.

Właściwa postawa

Są takie lata w dorastaniu istoty ludzkiej, w których jako dziecko człowiekowi zaczyna się wydawać, że wszystkich przechytrzy i zaczyna kłamać. Rodzice nie mają przy tym obowiązku wierzyć w wymyślane przez dziecko usprawiedliwienia i historie. Rodzice widzą to i potępiają takie zachowanie, jednak przez to nie kochają wcale swojego dziecka mniej.
Tak samo jest z żydostwem. Widzisz treść ich ksiąg, widzisz, jacy oni są. Tak jak rodzic ufa, że dziecko wyrośnie z kłamania, tak samo ufaj, że żydostwo wyrzeknie się swoich satanistycznych ksiąg. Zespół wierzeń charakteryzujących się kultem egoizmu jest określany właśnie mianem “satanizmu”. Współczesny judaizm do tego kultu należy. Módl się za nich, nie masz jednak obowiązku towarzyszenia im w kreowanych przez nich spektaklach. Możesz być im NIECHĘTNY. Twoja prostolinijna moralność daje Ci prawo do odcięcia się od tego, tak samo jak zgorszenie daje Ci prawo do nieuczestniczenia w paradach homoseksualistów.

Nie wstydź się więc swoich uprzedzeń. Nikomu nimi nie wyrządzasz krzywdy. Również Żydom. Jeżeli jakaś religia ostała się tyle czasu na podwalinach każących jej traktować innych jak sobie poddanych, przyzwalających na oszukiwanie ich i manipulowanie nimi, to taki stan rzeczy mógł się ostać tylko za cenę ciągłej niechęci do jej przedstawicieli. Jeżeli niechęć do tych środowisk będzie w jakiś sposób temperowana i napiętnowywana, to grozić to będzie wybuchem tej niechęci, tak jak niechęć ta wybuchła w całej Europie w okresie poprzedzającym II wojnę światową. To więc w interesie tych środowisk jest niehamowanie się w wyrażaniu opinii, co sądzi się o prawach przyświecających tej religii i postawie jej wyznawców.